Powód mojego odejścia z National Health był bezpośrednio związany z narzuconą jałowością po roku na jałmużnie, popartą okropnym występem w Louveciennes, gdzie zespół i widownia siedzieli około 3 godzin, aby ktoś naprawił zasilanie. Było to silne wzmocnienie mojego głęboko osadzonego strachu przed bezcelowością i nie mogłem tego przeskoczyć.Mont Campbell - ARZACHEL, EGG
|
|
Zamiast wstępu
Nie jest to historia rocka w pigułce.
Nie taka była myśl przewodnia będąca podstawą tego muzyczno - informacyjnego projektu w Internecie, na jaką wpadłem na początku grudnia 2009 roku. Nie ma tu więc banerów reklamowych, forów dyskusyjnych i próbek MP3. Nie ma także wywiadów, monografii, recenzji koncertów i płyt. To wszystko można znaleźć w innych, o wiele bardziej rozbudowanych serwisach poświęconych muzyce rockowej sprzed lat. Adresy niektórych najbardziej godnych polecenia znajdują się w zakładce muzyka rockowa - linki. Tutaj znajdziecie tylko to co mnie osobiście (oczywiście oprócz samej muzyki) zawsze interesowało najbardziej - informacje dotyczące wydawnictw rockowych podane możliwie najrzetelniej i najdokładniej w oparciu o różne źródła - własne i sieciowe. A więc tytuły, składy, daty, miniaturki okładek oraz powiązania personalne pomiędzy różnymi zespołami. Jednym zdaniem - minimum tego co każdy człowiek o dawnej muzyce rockowej wiedzieć powinien :) Muzyczny punkt zwrotny w moim życiu nastąpił pod koniec czasów licealnych za sprawą nagrań grup Emerson, Lake & Palmer i King Crimson. Co prawda wcześniej znałem już pewne podstawowe elementy rockowej układanki - zespoły Led Zeppelin, Deep Purple, Procol Harum, Genesis i Pink Floyd, ale właśnie od tej chwili już nic nie było tak jak dawniej. Na kolejne lata te dwie progresywne formacje stały się dla mnie punktami odniesienia dla wszystkich innych poznawanych wykonawców.
Nie będę oryginalny - moją muzyczną jazdą obowiązkową był w tamtych czasach Program 3 Polskiego Radia i możliwość odkrywania muzyki takich grup jak Uriah Heep, Budgie, Yes, Camel, Colosseum, Free i wielu, wielu innych. Na takich podstawach wyrobiłem swój gust muzyczny na tyle, że w pewnym momencie sam już mogłem powiedzieć i obronić swój osąd na temat tego, czego warto słuchać a czego nie. Jeszcze później trafiłem na określenie scena Canterbury i cztery filary tego gatunku - Caravan, Soft Machine, Egg i Gong. Był to już zupełnie świadomy wybór... Chyba mogę powiedzieć, że znam wszystkich wykonawców tutaj przedstawionych oraz większość opisanych płyt. Wiele z nich stało się kamieniami milowymi w rozwoju nie tylko rocka, ale i jazzu. Jednych słuchałem kilkaset razy, jeżeli nie więcej. Do innych wracam o wiele rzadziej, ale to mi wystarcza. Są też takie których słuchałem tylko raz i raczej nie czuję potrzeby ponownego z nimi spotkania. Bo jednak nie wszystkie umieszczone tu wydawnictwa to rockowy kanon. Są pozycje absolutnie genialne, są rzeczy po prostu dobre lub tylko poprawne, ale jest też trochę ewidentnych gniotów. Te ostatnie (chociaż to margines) znalazły się w tym zestawieniu jako swego rodzaju drugoplanowi świadkowie tych przepięknych dla muzyki rockowej czasów - lat 60-tych i 70-tych XX wieku. Zapraszając do przypomnienia fragmentów muzycznej historii dodam, że baza będzie sukcesywnie rozbudowywana o pozycje których na starcie nie zdążyłem w niej umieścić.
|